Lubuskie derby: Astra jak walec!

Który przejechał się po Sobieskim 3:0. Koliberki zagrały doskonały mecz i bezdyskusyjnie wygrały prestiżowe spotkanie. W tabeli awansowaliśmy na drugie miejsce. – Mamy teraz trzy mecze, które chciałbym wygrać za trzy punkty. Wtedy będziemy pewni pozycji wicelidera przed play-offami – mówi Przemysław Jeton, trener Astry Nowa Sól

Sobieski Żagań – Astra Nowa Sól 0:3 (19:25, 20:25, 19:25)
Astra: Januszewski, Witkiewicz, Skibicki, Goltz, Kępski, Jeton, Odwarzny, Sławnikowski, Panasiuk, Arkadiusz Zakrzewski, Sobota, Ratajczak, Kołodziejczyk, Adrian Zakrzewski

Na starcie z Sobieskim pojechał oczywiście autobus kibiców z Nowej Soli – około 50 osób. – I na pewno nasz fanów było zdecydowanie bardziej słychać niż kibiców zespołu z Żagania, tak że czuliśmy się jak w meczu u siebie – mówi Przemysław Jeton, trener Astry Nowa Sól.

W każdym secie Koliberki dominowały. Byliśmy skuteczni w ofensywie i rozsądni w defensywie. W pierwszej partii pokonaliśmy żagańską kapelę do 19. W drugiej Sobieski uszczknął nam jeden punkt więcej, ale i tak mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa 25:20. Trzecia część sobotniego meczu również zakończyła się wygraną Astry.

3:0 w lubuskich derbach na wyjeździe? Trudno było wymarzyć sobie lepszy scenariusz!

Astra druga

Najlepszym zawodnikiem sobotniego spotkania wybrano Pawła Skibickiego z Astry. Dzięki wygranej nowosolanie awansowali na pozycję wicelidera! Mamy punkt przewagi nad Chrobrym Głogów, do Wałbrzycha, lidera całej stawki, tracimy sześć oczek.

– Mogłoby być jeszcze szybciej i jeszcze bardziej okazale, ale nie do końca potrafiliśmy zachować pełną koncentrację i popełniliśmy kilka błędów. Zdarzały się też przestoje, ale podsumowując ten mecz – nie oceniajmy drobnych błędów, skoro wygrywamy w tak prestiżowym spotkaniu pewnie 3:0. Najważniejszy jest końcowy wynik – uśmiecha się trener Jeton. – Po pierwsze, to były derby, a po drugie – pożegnanie z żagańskim zespołem trenera Chaberskiego, z którym dobrych kilka lat już wojowaliśmy. To jest charakterny trener, z temperamentem i dzięki niemu mecze między nami nabierały dodatkowych rumieńców. Trzech naszych zawodników w tamtym roku grało w Żaganiu i ich podebraliśmy, więc tych podtekstów i czynników dodatkowej motywacji nie brakowało. Dlatego byłem przekonany, że nie musimy jeszcze tego pompować, że bardzo pragniemy zwycięstwa w tym meczu. Zaowocowało na pewno odpowiednie podejście mentalne i motywacja. Rozmiar wygranej nie jest dla mnie istotny, ważne, że wygraliśmy za trzy punkty.

Teraz Bielawa

Przed Koliberkami wyjazdowy mecz z Bielawianką Bielawa. Na papierze ten zespół wydaje się przeciwnikiem łatwiejszym od Sobieskiego, ale w Bielawie zawsze grało nam się trudno.

Przemysław Jeton: – U nich rzeczywiście nigdy nie było łatwo. W ostatniej kolejce z Głogowem Bielawianka miała nawet w górze piłkę meczową, ale ostatecznie przegrali 2:3. Było blisko sensacji. Widać, że w nowym roku są bardziej naładowani, bo na pewno nie satysfakcjonuje ich sytuacja w tabeli. Mają coś do udowodnienia. U siebie w pierwszej rundzie zagraliśmy z nimi bardzo dobrze, ale w Nowej Soli z reguły tak gramy. Nie możemy się obawiać Bielawy, ale podchodzimy do tego zespołu z szacunkiem.

Trener Jeton chciałby, żeby Astra zachowała drugie miejsce w tabeli już do końca fazy zasadniczej: – Mamy teraz trzy mecze, które chciałbym wygrać za trzy punkty. Wtedy będziemy pewni tej pozycji wicelidera przed play-offami.