Michalak nie wymięka, jak strzelają do niego zagrywką. Właśnie zdobył srebro MP

– Podobał mi się charakter Mateusza: grali na niego, a on to wytrzymywał. W plażówce jest tak, że trener cię nie zmieni. To uczy charakteru i on temu podołał – mówi trener Edward Szwec o występie Mateusza Michalaka z Astry na Mistrzostwach Polski juniorów w beach volleya. Michalak i Mikołaj Miszczuk zdobyli srebro

Mateusz Michalak w ub. roku został Mistrzem Polski w beach volleya juniorów, wtedy w parze z Miłoszem Krukiem. Michalak jest zawodnikiem Astry Nowa Sól, ale na co dzień trenuje w szkółce w Spale, gdzie trafił po jednym z Turniejów Nadziei Olimpijskich. – Chciałbym, żeby sport przynosił mi najwięcej – najlepsze zyski i przyjemność, że robię to, co kocham” – mówił w wywiadzie dla „Tygodnika Krąg” przed rokiem.

Teraz nasz człowiek ponownie pokazał na siatkarskich salonach, na co go stać. Tym razem z Mikołajem Miszczukiem zdobył Wicemistrzostwo Polski juniorów na plaży! Czym potwierdził, że należy do absolutnego topu polskiej młodzieżowej plażówki.

Srebro

Pierwszego dnia MP we Wrześni nasi rozegrali cztery mecze. Drugi z nich przegrali. Zemsta za tę porażkę miała nadejść już niedługo, w półfinale…

Dzień drugi turnieju to trzy mecze. Parze Michalak/Miszczuk udało się dojść do finału. W meczu finałowym przegraliśmy, ale i tak jest radość ze srebra. Wicemistrzostwo Polski juniorów na plaży to duża rzecz. – Jestem bardzo zadowolony zarówno ze swojej gry, jak i z wyniku – przyznaje zawodnik Astry. – Wiadomo, że chciałoby się obronić tytuł sprzed roku, ale niestety nie daliśmy rady, nasi rywale zagrali naprawdę bardzo dobrze i tak wyszło. Bliscy i koledzy gratulowali nam sukcesu. Niektórzy myśleli, że obronimy mistrzostwo, ale i tak wszyscy nas docenili i to jest miłe. Na pewno chciałbym podziękować rodzicom, całej mojej rodzinie. I wszystkim osobom, które trzymały za mnie kciuki i we mnie nie zwątpiły.

Michalakowi zostało w tym sezonie parę turniejów eliminacyjnych do Mistrzostw Polski seniorów – m.in. w Kołobrzegu czy w Sztutowie. – Teraz skupiamy się na nich. Czy się uda awansować na seniorskie MP? Zobaczymy, jakie pary się zgłoszą, czy zdobyte przez nas punkty wystarczą. Jeśli udałoby się nam awansować na ten turniej, byłoby super – podkreśla Mateusz.

Poprzedni rok był dla zawodnika Astry lepszy, tam sam to ocenia, ale i w tym idzie mu bardzo dobrze: – W tym sezonie we wszystkich juniorskich imprezach, w jakich graliśmy, zwyciężaliśmy – oprócz turnieju finałowego juniorów.

Siatkarz pochodzący z Lelechowa odczuwa progres w swoim graniu: – W umiejętnościach, ale też w myśleniu na boisku, można powiedzieć, że w psychice.

Najbliższy rok w hali nasz zawodnik spędzi na wypożyczeniu w trzecioligowym Jelczu-Laskowicach. Temu zespołowi marzy się awans. Mateusz będzie musiał przyzwyczaić się do innego grania, bo od trzech lat praktycznie w hali nie występował. – Będę musiał się ograć, bo przejście z plaży na halę to jest jednak duży przeskok. A w przyszłości może wrócę do Astry? – zastanawia się Michalak.

Mateusz docenia to, co dzieje się w obozie Koliberków: – Wszystko idzie w dobrą stronę. Fajnie też, że klub zorganizował III ligę dla chłopaków, którzy będą mieli mniej szans na pokazanie się w II.

Charakter

– I tak, i nie – odpowiada na pytanie, czy jest radość po srebrnym medalu, Edward Szwec, trener Astry. – Mam mieszane uczucia, bo ich gra falowała. Mateusz wrócił w niedzielę po 13,5 godz. w samolocie, bo grał w turnieju w Kanadzie. Przez to na samych MP był nieswój. We Wrześni słabych nie było, graliśmy m.in. z parą Kruk/Poznański, uważaną za najlepszą w Polsce. Ale z drugiej strony medal cieszy, bo jadąc tam sami nie bardzo wierzyliśmy, że tym razem uda się obronić medalową pozycję. Chociaż po mocnych półfinałach w Obornikach zaprezentowali się dobrze i liczyłem po cichu, że może być nieźle w finale.

Szwec podkreśla, że Mateusz Michalak to charakterny gość: – Na turnieju był atakowany ze wszystkich stron, jeśli chodzi np. o zagrywki. Podobał mi się charakter Mateusza: grali na niego, a on to wytrzymywał. W plażówce jest tak, że trener cię nie zmieni. To uczy charakteru i on temu podołał.

Mateusz Pojnar