Astra wygrała z autsajderem. Czas na Sobieskiego!

Koliberki pokonały na wyjeździe Syców 3:0, choć teoretycznie słabszy przeciwnik zdecydowanie postawił się gościom z Nowej Soli. Za tydzień wielkie derbowe starcie w Żaganiu!

Rosiek Syców – Astra Nowa Sól 0:3 (27:29, 16:25, 17:25)

W sobotę 11 stycznia siatkarze Astry Nowa Sól grali w Sycowie. Na początku najwięcej grali Fryderyk Polus, Mateusz Nożewski, Artur Sławnikowski, Bartosz Odwarzny, Maciej Kleinschmidt, Przemysław Kępski i Dawid Witkiewicz.

Mecz rozpoczął się od minuty ciszy poświęconej zmarłemu nagle trenerowi piłkarzy ręcznych Bronisławowi Malemu, wieloletniemu nowosolskiemu nauczycielowi wychowania fizycznego, człowiekowi, który żył sportem [wspomnienia o nim na str. 5 i 31]. Koliberki uczciły również pamięć Janusza Wójcika, wiceprezesa Astry sprzed kilku lat oraz sponsora drużyny. Siatkarze dodatkowo zagrali mecz w czarnych opaskach na ramieniu.

Ostatni w tabeli Rosiek Syców w pierwszym secie nie pozwolił się zdominować. Gospodarze ruszyli do boju, a w połowie seta wyprzedzili Astrę na cztery oczka. – Bardzo mocno się postawili. Musieliśmy się natychmiast skoncentrować i włączyć trzeci bieg. Z całą pewnością nie było żartów – komentuje trener Astry Przemysław Jeton.

Bardziej doświadczona Astra poradziła sobie z przeciwnikiem i ostatecznie wygrała pierwsze starcie 29:27.

Przegrany set najwyraźniej podciął skrzydła młodej drużynie z Sycowa, bo w dwóch kolejnych gospodarzom zabrało już takiej determinacji. – Druga i trzecia partia to tzw. starcia bez historii. Pierwszego seta wygraliśmy 25:16, a trzeciego 25:17. Nie robiliśmy błędów, graliśmy dobrze i pewnie. Najważniejsze, że wygraliśmy i możemy przygotowywać się do kolejnego meczu – relacjonuje P. Jeton.

W najbliższą sobotę 18 stycznia nowosolanie zagrają na wyjeździe z Sobieskim Żagań. – Jestem pewien, że naszych kibiców nie trzeba szczególnie namawiać na to spotkanie. Obserwowałem ostatnie starcie Żagania z Wałbrzychem i drużyna Sobieskiego prezentuje się bardzo dobrze. Czeka nas wielki mecz i o zwycięstwie mogą zdecydować szczegóły – stwierdza trener Jeton.