Przywozimy trzy punkty z Bielawy.

Spotkanie Astry Nowa Sól z Bielawianką Bielawa zakończyło się zwycięstwem Koliberków. Idziemy do przodu nie przegrywając ani jednego meczu

 

W minioną sobotę odbyło się spotkanie Astry Nowa Sól z Bielawianką Bielawa. Przeciwnik prezentuje w tym sezonie jeszcze mocniejszy zespół. Było się czego obawiać. Na boisko w nowosolskich barwach wyszli: Mateusz Ruciński, Piotr Trzeciak, Paweł Skibicki, Fryderyk Polus, Marcin Brzeziński, Alan Goltz, Bartosz Odwarzny. Zgodnie z  reżimem sanitarnym na sali nie było kibiców. Mecz był jednak transmitowany za pośrednictwem Youtoube. Kibice koliberków wspierali swoją drużynę z domu, co nieustająco pokazywali na Facebooku. Pierwszy set nie zaczął się najlepiej dla Koliberków i przegrywaliśmy 1:5. Trener Wiktor Zasowski poprosił o przerwę, po której nasi zawodnicy wrócili bardziej skoncentrowani. Z biegiem czasu Koliberki przejmowały inicjatywę. Po 18 punkcie nowosolska dominacja była bezdyskusyjna. Po zdobytych pod rząd siedmiu punktach wygraliśmy seta 25:19.

W drugim secie drużyny zaczęły równo. Bielawianka nie pozwoliła na uzyskanie większej przewagi nieustająco depcząc nowosolanom po piętach zdobywając także przewagę punktową. Astrze udało się jednak utrzymać odrobić stratę i osiągnąć przewagę, żeby wygrać ostatecznie 25:23. – Staraliśmy się kontrolować przebieg gry i uzyskać przewodnictwo. Wygrany drugi set sprawił, że przystąpiliśmy do trzeciego starcia trochę jakbyśmy byli już zwycięzcami – zauważa Wiktor Zasowski.

W trzecim secie Bielawianka pokazała na co ją stać. Pomimo prowadzenia Astry 23:18 przeciwnik odrobił straty i doprowadził do wyrównania. Koliberki zgubiły koncentrację. Zaczęła się mordercza walka o każdą piłkę. – Musieliśmy się bronić i szybko reagować. wprawdzie nie było sytuacji, że to rywal miał piłkę setową ale musieliśmy uspokoić głowy. Byliśmy stroną atakującą i dominująca a mimo to trudno było nam zdobyć dwa punkty przewagi i zamknąć seta – relacjonuje W. Zasowski. Ostatecznie Astra wygrała trzecie starcie 30:28. Tym samym na wyjeździe zespół zdobył trzy punkty. Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany Marcin Brzeziński. – Marcin zagrał bardzo dobry mecz, na miarę pokładanych w nim oczekiwań. Był dobry na zagrywce, przyjęciu i ataku – podkreśla trener Zasowski.

– Cieszę się, że wygraliśmy. Po trudnym spotkaniu z Sobieskim Żagań potrzebowaliśmy zdecydowanego zwycięstwa. Wtedy zgubiliśmy koncentrację i nie odbudowaliśmy się, żeby ostatecznie wygrać za trzy punkty. W Bielawie mieliśmy już więcej doświadczenia i utrzymaliśmy nerwy na wodzy – zaznacza W. Zasowski. Dodaje, że wygrana z Bielawą tym bardziej cieszy, bo to trudny przeciwnik. Teraz przed koliberkami analiza meczu i wyciąganie wniosków.  – Mamy potencjał i możemy sobie ustawiać rywala. Najważniejsze, żeby trzymać koncentrację nawet jak nam się wydaje, że prowadzimy. Walka zawsze musi trwać do ostatniej piłki. Mecz trzeba zawsze jak najszybciej zakończyć. To my jesteśmy swoim największym przeciwnikiem. Musimy pokazywać moc nie tylko na początku ale przez całość partii – komentuje W. Zasowski.

W najbliższą sobotę Astra zmierzy się na własnym parkiecie z Wałbrzychem. Będzie to zaległy mecz, który uciekł drużynie w związku z kwarantanną.

Przemysław Jeton, prezes Astry Nowa Sól dziękuje kibicom za wspieranie drużyny online. – Postaramy się, żeby nowosolska transmisja była jak najlepszej jakości. Zawodników bardzo cieszy fakt, że są wspierani. Zauważana jest aktywność kibiców na Facebooku. W tych trudnych czasach w jakich się znaleźliśmy to jedyna forma wsparcia, za co jesteśmy wdzięczni – oznajmia P. Jeton. Zwraca uwagę, że prezes Klubu Kibica Małgorzata Pitrowska-Osuch i organizowane przez nią akcje wsparcia to wielka pomoc dla drużyny.

Monika Owczarek