Play-offy: Profesura Astry. Teraz pójść za ciosem!

Dwa mecze z Oławą, sześć wygranych setów, zero przegranych. Astra Nowa Sól ma za sobą rewelacyjny weekend. Do awansu do dalszej fazy brakuje nam jednego zwycięstwa. – Jeśli pokażemy taki poziom, jak w sobotę i w niedzielę, to mam nadzieję, że załatwimy starcie z Oławą bez noclegu – uśmiecha się Przemysław Jeton, trener nowosolskich siatkarzy

Astra Nowa Sól – Olavia Oława 3:0 (25:18, 25:16, 29:27)
Astra Nowa Sól – Olavia Oława 3:0 (25:14, 25:12, 25:22)
Astra: Januszewski, Kępski, Odwarzny, Jeton, Goltz, Witkiewicz, Skibicki, Sławnikowski, Ratajczak, Arkadiusz Zakrzewski, Sobota, Kołodziejczyk, Panasiuk, Adrian Zakrzewski

To był weekend, na który czekaliśmy z wytęsknieniem. Astra Nowa Sól rozpoczęła walkę w play-offach o I ligę z Olavią Oława. Koliberki miały jeden cel: wygrana w obu meczach – i w sobotnim, i w niedzielnym. Własna hala, mnóstwo kibiców, fantastyczna atmosfera – to wszystko miało im w tym pomóc.

Pierwsze spotkanie rozpoczęło się dla nas pomyślnie. Nowosolanie szybko osiągnęli kilkupunktową przewagę, którą z minuty na minutę metodycznie powiększali: 8:5, później 15:10, 19:13. Maszyna była dobrze naoliwiona. Efekt? 25:18 dla Astry.

Druga partia podobna – bardzo dobra gra zespołu z Nowej Soli, goście nie potrafili się jej przeciwstawić. Stopniowo powiększaliśmy swój dobytek, a oławianie punktowali tyle co kot napłakał. W ofensywie i w defensywie graliśmy wzorowo. Pomagała nam też dobra, odrzucająca od siatki zagrywka. Ostatecznie drugą część wygraliśmy do 16.

Scenariusz trzeciej przypominał ten z dwóch pierwszych setów. Potem było nieco gorzej, nasza przewaga się zmniejszała. Mieliśmy na tablicy 15:9, trzy punkty pod rząd zdobyli przyjezdni i Przemysław Jeton, trener Astry, wziął czas. Niestety, Oława dopadła nas na 20:20, a później wyszła na prowadzenie 21:20. Końcówka była nerwowa, jednak szczęśliwa dla nas. Zwyciężyliśmy 29:27, a z przebiegu całego meczu bezdyskusyjnie 3:0. Jak powiada klasyk, to nam się po prostu należało!

– Pierwszy i drugi set mieliśmy całkowicie pod kontrolą – podkreśla Przemysław Kępski, kapitan Astry. Został wybrany MVP sobotniego spotkania. Zasłużył. – Realizowaliśmy założenia, momentami na zagrywce nie błyszczeliśmy, ale było i tak bardzo dobrze. I w trzecim secie wkradło się chyba rozluźnienie, mimo że mówiliśmy sobie: jest 0:0, mecz zaczyna się od nowa. Coś nam nie szło, przeciwnik się zmobilizował, daliśmy im pole do popisu. No i nas postraszyli, ale na szczęście wychodzimy obronną ręką z tego pojedynku. Jutro musimy powtórzyć to, co zagraliśmy dzisiaj i myślę, że wynik będzie na naszą korzyść.

Kępski się nie mylił

W niedzielę Koliberki kontynuowały grę z soboty: do bólu konsekwentną, efektowną i z rozmachem.

W zasadzie nie trzeba rozpisywać się o przebiegu poszczególnych partii, bo był identyczny jak dzień wcześniej, a nawet korzystniejszy dla nas. W pierwszych dwóch setach graliśmy jak z nut, wychodziło nam bardzo dużo. Wyniki 25:14 i 25:12 mówią wszystko. W trzecim znowuż była mała dekoncentracja, ale mecz i tak zamknął się w trzech setach. Wygraliśmy do 22.

Brawo Astra! MVP w niedzielę został Dawid Witkiewicz.

– Na pewno zauważyłeś pewne podobieństwo w tych dwóch meczach: pierwsze dwa sety może nie bezbłędne, ale dominujące w naszym wykonaniu, byliśmy bardzo pewni siebie. W połowie trzeciej partii zaczęliśmy doprowadzać do nerwowej końcówki – podsumowuje weekend trener Przemysław Jeton.

– Z czego to wynika?

– Po prostu nudno było na trybunach (śmiech). Oczywiście żartuję. Wyszedł brak koncentracji, wyszło rozluźnienie i musimy nad tym dalej pracować. Brakowało nam takiej chęci jak najszybszego zakończenia meczu. Zamiast – powiem bardzo niedżentelmeńsko – skopać leżącego, pozwalamy mu wrócić do gry i jeszcze się z nami pobawić. Usiądziemy wspólnie i pomyślimy nad tym, co zrobić, żeby to się w naszej grze nie powtarzało.

Postawcie kropkę nad „i”

Trener Jeton zaznacza, że trzeci mecz z Olavią, który zagramy tym razem na wyjeździe w najbliższą sobotę, będzie trudniejszy. – Wszyscy wiedzą, że w Nowej Soli jesteśmy inną drużyną niż na wyjazdach. U przeciwników gra nam się różnie, ale przeważnie też dobrze, bo jesteśmy w formie. Idzie ku dobremu, natomiast zespół z Oławy nie powiedział jeszcze na pewno ostatniego słowa. Musimy iść za ciosem. Jeśli pokażemy taki poziom, jak w sobotę i w niedzielę, to mam nadzieję, że załatwimy starcie z Oławą bez noclegu.

Astra potrzebuje jeszcze jednej wygranej z Olavią, by awansować do dalszej fazy play-offów. Panowie, powodzenia!